• Kategorie

  • Archiwum

“Pierwszy krok w chmurach” Marek Hłasko

Marek Hłasko zawsze sprawiał problemy. Był człowiekiem niezwykle barwnym i nietuzinkowym, co w połączeniu z niesamowicie dużą wrażliwością bardzo często spotykało się z niezrozumieniem osób z którymi przyszło dzielić mu życie. Podobnie jest z jego twórczością – na tyle mocną, że właściwe dzisiaj już niewielu osób chce się z nią zmierzyć. Efekt? Hłasko przestaje być obecny w świadomości Polaków, co dla mnie jest zastanawiające i zarazem przykre, bo Marek jest pisarzem, z którego powinniśmy być dumni na całym świecie, a paradoksalnie czasami wydaje mi się, że jest on bardziej znany za granicą niż w naszym kraju.

Mój pierwszy kontakt z twórczością Hłaski miał miejsce w czwartej klasie liceum. Pamiętam doskonale lekcję, a dokładnie dwadzieścia minut, w trakcie których dokonaliśmy “analizy” opowiadania pt. “Pierwszy krok w chmurach”. Zapewne domyślacie się dlaczego analiza została ujęta w cudzysłów. Owszem, dzisiaj mógłbym godzinami mówić i rozmawiać o prozie Marka, ale warto wspomnieć o kilku również ważnych aspektach, które pozwolą lepiej zrozumieć paradoks, który uwydatniłem kilka zdań wcześniej. Po pierwsze patrząc z perspektywy czasu, ujawnia się rzecz przykra. Szkoła, polska szkoła, która z każdym kolejnym rokiem, zamiast poszerzać horyzonty i uczyć kreatywności, wprowadza młodych ludzi w utarte schematy zamykające się dzisiaj w kilku modnych słowach, ot choćby takich jak sukces życiowy, przebojowość i wiele podobnych sloganów. Hłasko w swoich opowiadaniach przestrzegał przed uleganiem takim schematom. Dlaczego? Z prostych przyczyn wynikających z doświadczeń swoich lat szkolnych, w których to szkoła była bardzo ideologiczna (w sensie negatywnym) i być może dlatego też on sam był bardzo niepokornym uczniem. Od najmłodszych lat miał problemy z nauką w szkole, z przystosowaniem się do warunków w niej panujących. Wielokrotnie zmieniał szkoły i nie rzadziej był z nich dyscyplinarnie usuwany. Powód zawsze ten sam – trudny charakter i zadziorność – zarówno w stosunku do kolegów jak i nauczycieli. Wróćmy zatem do lekcji polskiego. Dla mnie i dla reszty klasy, tytułowe opowiadanie było tak naprawdę nic nie znaczące, wręcz miałkie. Z jednej strony ubolewam, że polska szkoła tak niewiele czasu poświęca Markowi, z drugiej strony jednak, zdaje sobie sprawę, że mając lat osiemnaście większość uczniów nie będzie w stanie zrozumieć co kryję się pod pojęciem “pierwszy krok w chmurach”. Miałem akurat to szczęście, że polonistka była naprawdę dobrą nauczycielką, ale niejednokrotnie widziałem, że brnie w schematyczne “analizy” powtarzane co roku, unikając szerszego spojrzenia i dyskusji. Przyczyny takiego stanu rzeczy były dwie. Pierwsza to nic innego jak “mityczny” program nauczania, który “stawia” na ilość i monotematyczność, a druga to uczniowie, których problemy i wrażliwość znajdują się w zupełnie innej sferze niż te podejmowane przez Hłaskę. Prościej mówiąc, do pewnych książek trzeba dorosnąć, a tak zupełnie poważnie, to i tak okazałoby się, że 70% książek znajdujących sie w kanonie lektur szkolnych nie jest przeznaczona dla młodych ludzi, bo wymagają nie tylko wrażliwości, ale i pewnego zdystansowanego spojrzenia na otaczający świat… który notabene dzisiaj jest obcy wielu osobom dorosłym. Osobiście do Marka powróciłem po trzech latach i na szczęście (i nieszczęście) stał mi się on bardzo bliski.

Zapytacie się z pewnością co takiego widzę w twórczości “polskiego Jamesa Deana” ? (też ująłem w cudzysłów, bo nie lubię tej etykietki i Marek też pewnie nie byłby z niej zadowolony). Permanentnie krytyczny stosunek wobec zastanej rzeczywistości. Hłasko bardzo trzeźwo patrzy na świat, jest wnikliwym obserwatorem, a jednocześnie jest bardzo krytyczny wobec samego siebie, bo doskonale wie, że jest częścią tej socrealistycznej rzeczywistości przeciw której się buntuje i właśnie swoją twórczością – za wszelką cenę – chce jej nadać właściwych barw dalekich od oficjalnej propagandy. Jaki świat wyłania się z jego opowiadań? Pełen zła, zakłamania i szarości. Hłasko nie zamyka się w jednej przestrzeni, nadaje swoim opowiadaniom większego uniwersalizmu, zadając wprost pytanie czytelnikowi, czy w jego świecie na pewno jest inaczej? Jak się okazuje i dzisiaj zło jest wszechobecne, a między zakłamaniem a szarością zaciera się granica, której mniej lub bardziej jesteśmy świadomi.

Robotnicy, którzy mieli być dumą socjalizmu, kołem napędowym systemu okazują się być lumpenproletariuszami, degeneratami – po prostu zwykłymi głupcami i nieudacznikami. Hłasko podkreślał, że taki też się stawał system i ludzie w nim żyjący. Ciężko było się wyzwolić od szarej i schematycznej rzeczywistości, bo podobnie jak w tytułowym opowiadaniu zakochani, którzy chcą postawić pierwszy krok w chmurach szybko zostają skurwieni przez “klasę robotniczą” – zupełnie nieświadomie i “proces” ten dotyczy obydwóch “stron”. Człowiek staje się niewolnikiem swoich niepowodzeń i choć nie wiem jak bardzo chciałby się z nich uwolnić, przeszłość i brak perspektyw nie pozwalają mu na to, tym samym uniemożliwiając mu postawienie pierwszego kroku w chmurach.

Tak doświadczeni młodzi ludzie ulegają schematom i jednocześnie unikają konfrontacji ze światem. Ale to już nie jest pierwszy krok w chmurach, tylko ohydne “deszczowe niedzielne popołudnie” podczas którego Ona i On spotykają się po raz ostatni, a robotnicy skończą kolejny wolny dzień w “pijackim stanie niewoli”.

Marek w tych kilku opowiadaniach, nie tylko maluje szarość ówczesnej rzeczywistości, ale przestrzega przed uleganiem złudzeniu, że ma ona swój koniec. Wskazuje na “ulotność życia” i cały czas metaforycznie ostrzega Nas przed “niewolą schematów”, i fałszywym poczuciem wolności, które nie zna granic czasowych, bo jak się okazuje socjalizm i kapitalizm mają wiele wspólnego.

ZOBACZ OKŁADKĘ

autor: Marek Hłasko
tytuł: Pierwszy krok w chmurach
tytuł oryginału: Pierwszy krok w chmurach
język oryginału: polski
liczba stron: 190
miejsce wydania: Warszawa
rok wydania: 2008
oprawa: miękka
wymiary: 145 x 210 mm
wydawca: Wydawnictwo Elf
ISBN: 978-83-89278-73-9
seria: -

3 komentarzy  »

  1. Lilithin pisze:

    Czytałam Hłaskę w wieku 16-17 lat i pamiętam niezwykłą brutalność jego prozy i straszny pesymizm objawiający się komletnym brakiem ideałów. W świecie przedstawianym przez Hłaskę nie było miejsca na piękno. Przypuszczam jednak, a wręcz jestem pewna, że gdybym teraz powróciła do tych opowiadań, inaczej bym je odebrała.

  2. Krzysztof pisze:

    Być może teraz byłby bardziej prawdziwe… Tak, kobiety były dla niego ideałem, ale też jednocześnie najprostszą drogą do zagubienia…

  3. Elenoir pisze:

    Również pamiętam lekcję polskiego, na której “przerabialiśmy” opowiadanie “Pierwszy krok w chmurach” (poprzestaliśmy na tym jednym, byłam w klasie mat-inf). Wywarło na mnie wtedy spore wrażenie, choć dziś chyba zrozumiałabym je inaczej, szerzej. Coś mi się wydaje, że przy okazji następnej wizyty w bibliotece poszukam tego zbioru.

    A nawiązując do początku Twojego wpisu – teraz dopiero zdaję sobie sprawę, jak schematyczne były “analizy” lektur w szkole. Niby każdy mógł wygłosić swoją opinię o książce czy jej bohaterach, ale nikt nigdy nie zdobył się na jakiś oryginalny pogląd. Nie z obawy przed złą oceną, ale dlatego, że nikomu nic takiego nie przychodziło do głowy. Przypuszczam, że w ogrodzeniu szkoły był wmontowany jakiś mechanizm wyłączający myślenie.

RSS dla komentarzy do powyższego wpisu, TrackBack URI

Zostaw komentarz

Kilka słów odnośnie komentarzy i innych rzeczy dotyczących bloga, które mogą być dla Ciebie przydatne. Pamiętaj proszę w szczególności o podpunkcie trzecim.