W końcu doczekaliśmy się. Kilkudniowy poślizg i nowy magazyn poświęcony kulturze grozy pojawił się na półkach. Tematyka, co tu dużo mówić, bardzo niszowa. Zastanawia mnie przyszłość tego czasopisma, które notabene z pewnością skrystalizuje się wraz z kolejnymi wydaniami. Dla mnie osobiście tematyka w dużej mierze obca, dlatego też nie czuję się kompetentny w kwestiach merytorycznych, a fakt dwudziestominutowego obcowania z pierwszym numerem jasno nakreśla charakter niniejszego komentarza.
Kwestie merytoryczne pominę, bo też trudno je ocenić na podstawie kilku tekstów. Wspomnę o plusach czasopisma. Jakkolwiek ironicznie to zabrzmi, to dużym plusem jest sam fakt powstania takiego czasopisma, znając tym bardziej upodobania Polaków. To czy ono będzie w stanie przetrwać, zależy w głównej mierze od ambicji biznesowych wydawcy i charakteru samego czasopisma.
Co mnie jeszcze pozytywnie zaskoczyło? W miarę konsekwentna i spójna formuła poszczególnych działów. Szata graficzna również godna pochwały, a i należy wspomnieć również o wysokiej jakości papieru. Dokładamy do tego wszystkiego “konkurencyjną” cenę i chyba w chwili obecnej “Lśnienie” wyznacza standard do którego powinny dążyć pozostałe czasopisma kulturalno-literackie. W powyższym aspekcie nowa pozycja nie może się niczego wstydzić wobec tak uznanych tytułów jak choćby “Nowa fantastyka”. Pozostaje tylko z zaangażowaniem tworzyć merytoryczną stronę czasopisma, a przy stałej liczbie czytelników pismo może odnieść nawet relatywny sukces.
Czy należę do grupy odbiorców czasopisma? Raczej nie, moje zainteresowania literackie mają z pewnością szerszy przekrój, ale nie wykluczam okazyjnego “zapoznawania się” z co bardziej interesującymi numerami. Zresztą, to nie jest tak, że literatura grozy skazana jest na niszowość i względnie mała wartość literacka, bo choćby dwa nazwiska przeczą tej tezie. Mowa mianowicie o osobistym odkryciu ostatnich miesięcy, czyli prozie p. Castle’a, a i nie wolno zapominać o naszym rodaku, trochę zapomnianym i niedocenionym Stefanie Grabińskim. Nowemu czasopismu życzę jak najlepiej, a nawiasem mówiąc, każdą inicjatywę poświęconą kulturze i literaturze zawsze gorąco wspieram i tym razem nie jest inaczej.
Ze spraw organizacyjnych, to warto wspomnieć, że coraz lepiej udaję mi się organizować czas, co z pewnością pozwoli mi na regularne pisanie, a jednocześnie gorąco zapraszam na oficjalną stronę blogu w Facebooku.

Sama zamierzam zajrzeć i zobaczyć, co tam ciekawego prezentują, bo spis treści intryguje:-) Oby nie skończyło się tak, że konkurencyjna cena szybko przestanie być konkurencyjna, a wysokiej jakości papier nie pachniał papierem toaletowym… No i nie muszę chyba wspominać, że liczę na to regularne pisanie:-)
W moim przypadku organizacja czasu tym gorsza, im mniej obowiązków ;)
Czekam na notki!
Eruana,
ale kibicować to chyba można ? ;-) Przejrzyj, jestem ciekawy, czy znajdziesz coś dla siebie.
Litinko,
Oczywiście, znana od lat prawidłowość, ale urlopu to by się trochę przydało. Tak po cichu mówiąc, to po części też jest możliwość zarobienia kilku groszy więcej i po prostu dążę do “odkreślenia” ostatniej pozycji na moje “liście życzeń”… jak najszybciej ;)
Dzięki dziewczyny, takie cykliczne “kopniaki” są bardzo przydatne :)
Pewnie, że można, a nawet trzeba, bo może się okazać, że będzie to lepsze niż NF, a wtedy jest szansa na jakieś inne fantastyczne pismo…;-)
Nie sądzę, by mnie to pismo zainteresowało, chociaż dla sympatyków literatury grozy i fantasy czy jak to zwać może być czymś świeżym i fajnym.
W każdym razie ja w ogóle rzadko sięgam po prasę, jeśli już to raczej z dziedziny podróży.
Pozdrawiam i życzę czasu na nowe notki :)
Ale mam nadzieję, że przekonasz się do jednej z gazet, która będzie debiutować w przyszłym roku :)
Vice versa Mery ;)
a do jakiej?
Mery nie zapeszaj, przekonasz się w swoim czasie :)
okej… czekam na info ;)))
Hm hm, czyżby jej nazwa zaczynała się od litery “A”?
Litinko, ja wiem, że w myśl zasady, jak się powie “A”, to należy powiedzieć “B”, ale proszę Cię – nie rób tego! :)
… a nawet i “Z” – jak to mawia mój znajomy ;) Nie miałam żadnych złych zamiarów ;) Tak tylko byłam ciekawa, czy to to, o czym myślałam ;) Ale już buzia na kłódkę! Miłego poniedziałku :)
a o czym myslałaś? :) :P
Wychodzi na to, że nie mogę powiedzieć ;)
ja tu wchodzę, żeby pocztać taką zażartą dyskusję o Lśnieniu, a komentarze generalnie off-topic
Staram się ja mogę Cedroo, ale chyba tylko Ty potrafisz przyciągnąć ludzi o wysokim poziomie retoryki i erudycji :-)
a co tak zniknałes z facebooka ? :)
Względy techniczno-prywatne, które powiem Ci szczerze zadziwiły mnie, innymi słowy, jaki ten świat jest mały (i niebezpieczny) :-) Mery raportuj na bieżąco jak tam warunki pogodowo-nastrojowe u Ciebie ;-) Pozdrowionka
ojj to wiem nazbyt dobrze.. świat jest zbyt mały.. to dlatego zmieniałam adres bloga kilkukrotnie .. a i tak mam wrażenie nie ucieknie się od tych wszystkich osób.
raportuję, że ok :) śnieg pada. juhuhu :))