Wyjątkowo szybko po raz kolejny mamy okazje spotkać się w cyklu “nasz wspaniały internet”. Tym razem nie będzie nic oryginalnego. Stara niezmieniona receptura, czyli kunszt dziennikarstwa, absurdu, a to wszystko pokropione szczyptą “tabloidyzacji”. Voila!
Pożerała książki, ochroniarza też chciała
Także moi drodzy – proszę o ostrożność. Cały czas uważnie obserwujecie swoje zachowania i poczynania. Nigdy nie wiadomo, kiedy z pozoru zwyczajne i spokojne bibliofilstwo (czytaj: zamiłowanie do literatury) zamieni się w koszmar rodem z najlepszych horrorów i szwedzkich kryminałów.

O Boże.. przecież to jest okropne!! To ja myślałam że mam fioła na punkcie książek, ale na szczęście są dużo “lepsi” ode mnie. Biedny tylko ten ochroniarz…
Pozdrawiam.
świetna historia!:)
…i świetny absurd.