• Twitter

    • Kategorie

    • Archiwum

    • Ekosystem

      Subskrypcja RSS Libria.pl na Facebooku Obserwuj na Twitterze

    • Oglądaj wideo Oglądaj zdjęcia Zupa literatu - literatura w szczególe

    Nowoczesna książka

    Zanim przejdę do właściwego tekstu chciałbym zaznaczyć, że za wyrażonymi poniżej opiniami nie stoi, a ściślej mówiąc, nie ma wpływu żadna z firm wymienionych w tekście.

    Kolokwialnie i bardzo skrótowo można rzec, że “gonimy zachód”. Co mnie osobiście zaskoczyło? Fakt, że idzie nam to coraz lepiej. Stara poczciwa książka a wraz z nią stary nie mniej poczciwy druk musi przejść metamorfozę. Jak wiadomo, nie ma nic bardziej stałego w życiu jak zmiany, tak więc prędzej czy później to nastąpi. Zachód, tu rozumiany przede wszystkim w postaci Ameryki od co najmniej trzech lat bardzo dynamicznie przekształca szeroko rozumiany rynek wydawniczy. Mowa tutaj o ebookach i audiobookach, które siłą swej natury kompletnie przeobrażają mówiąc językiem ekonomicznym, dystrybucję i konsumpcję produktu jakim jest książka. Popularność zyskał Kindle, za nim powstało i powstaje wiele konkurencyjnych czytników. Dzisiaj (bądź też w niedalekiej przyszłości pojawią się) na tym polu pojawiły się konkurencyjne czytniki takie jak Sony Reader (szczególnie duża popularność w krajach azjatyckich), eSlick (producenta znakomitego czytnika PDF Foxit Reader’a), JetBook, Smasung Papyrus (premiera w drugiej połowie roku) czy Plastic Logic (premiera zapowiadana na rok 2010). Korzyści są jak najbardziej oczywiste. Wygoda, dostępność, cena. Pierwsze dwa aspekty nie wymagają rozwinięcia. Trzeci natomiast pozostaje kwestią czasu – wiadomo nowe technologie do czasu popularyzacji są relatywnie kosztowne. Wiadomym jest również fakt, że owe technologie do Europy, a w szczególności do Polski “przypływają” z dużym “opóźnieniem” (dwa lata to średni czas potrzebny na pojawienie sie na naszym rynku technologicznych nowości). Dzisiaj chciałbym poopowiadać trochę o naszym rynku, powoli, bardzo powoli otwierającym się na rewolucyjną zmianę w zakresie dystrybucji książki.

    eClicto - polski Kindle?

    eClicto - polski Kindle?

    Kindle 2, które jest nie mniej popularny jak jego straszy brat od pewnego czasu zaprząta moją głowę. Mianowicie nosiłem się z zamiarem zakupu takiego czytnika. Jak na razie jedyną i bardzo solidną przeszkodą jest cena tego urządzenia. Do niedawna sądziłem, że będę skazany na Kindle’a, ale pojawiło się miłe zaskoczenie. Mówię tutaj o polskim czytniku pod nazwą eClicto. Parametry urządzenia są już powszechnie znane i nie odbiegają one znacząco od swojego zachodniego kolegi. Co do ceny i całej platformy niezbędnej do pełnego skorzystania z funkcjonalności eClicto, to jest kwestia kilku najbliższych miesięcy. Projekt rozpocznie swoją działalność zgodnie z informacjami producenta we wrześniu. Wtedy poznamy ceny zarówno samego czytnika jak i ebooków. Nie mogę powiedzieć czy też przewidzieć, czy się uda grupie Kolporter z powodzeniem wprowadzić, jakby nie patrzeć, nowatorska na naszym rynku sieć dystrybucji. Mają duże szanse powodzenia, ale spełnionych musi być kilka warunków. Nie jest moją intencja dogłębna analiza strategii, ale zwrócenie uwagi na oczekiwanie klienta, bardzo specyficznego i wymagającego elastyczności.

    Cena urządzenia. Nowa technologia, koszt produkcji również duży. Czytnik w chwili obecnej adresowany jest do wąskiego grona entuzjastów, co też sprawia, że cena będzie znacząca (czytaj: wysoka). Jest to oczywiste. Po pierwsze musi ona zawierać się w realnym przedziale wartości takiego urządzenia, po drugie tak czy inaczej będą to drogie urządzenia, dlatego też niezbędne tutaj będzie wykorzystanie “instytucji abonamentu”. To on w dużej mierze pozwoli na większą ekspansję wśród potencjalnych klientów. Zasada prosta – umowa podpisywana na x miesięcy w której skład wchodzi dostęp do y ebooków w określonym czasie. Efekt? Większa sprzedaż, czyli większe przychody.

    Druga ważna rzecz, wręcz niezbędna to marketing i reklama. Tutaj nie trzeba być specjalistą. Zresztą, jeżeli oferta Kolportera będzie atrakcyjna to i koszty poniesione na powyższe działania będą mniejsze. Co jest jeszcze bardzo ważne? Edukacja. Nie mówię tutaj o branży (choć to nieuniknione, że czytnik na stale zagości w szkołach), ale edukowaniu potencjalnych klientów. O co chodzi? Paradoksalnie wśród wielu (sic!) wielbicieli książek, tak zwanych moli książkowych, duża część z nich będzie sceptycznie nastawiona do “elektroniki”. Argumenty niezmienne od lat. Wyliczając w postaci słów-kluczy: kontakt, papier, zapach wolność, osobne życie, magia. Na “starcie” producent jest zobligowany to “lobbowania” na rzecz swojego produktu, bo jakby nie patrzeć mole książkowe są najlepszymi (czytaj: najbardziej przynoszącymi zyski) obecnie klientami księgarń. Druga strona edukacji (w domyśle także promocji), również szalenie istotna to wydawcy. W tym miejscu za wiele nie muszę dopowiadać zważywszy na osobliwy i dosyć oporny stosunek większości wydawnictw do wszelakich nowości technologicznych.

    Osobną kwestią jest sprawa sprzętowa. Po pierwsze fizyczna solidność czytnika i jego ergonomia. Po drugie, oprogramowanie. Pierwszy punkt niezwykle zwany. Urządzenie mobilne z gruntu musi mieć “znamiona” solidności. Ergonomia, czyli coś dla rąk, a przede wszystkim naszych oczu. Ważna kwestią jest wielkość ekranu. W moim przekonaniu 6 cali jest mało wygodnym formatem nawet na książki. Optymalny i niemęczący format to 10 cali, który w tej chwili jest niesamowicie drogi. Nie zapominajmy jednak o gazetach, które to maja szanse zaistnieć tylko w tym drugim formacie. E-Ink, z którym miałem do czynienia, dzisiaj jest bardzo przyjazną technologią dla naszych oczu, a i z pewnością będzie ona w przyszłości siłą rzeczy coraz bardziej przyjazna na czym skorzysta tylko i wyłącznie nasz wzrok. I punkt drugi – oprogramowanie. Intuicyjność, z tym chyba nie będzie i nie ma większego problemu. Pojawia się on za to w postaci formatu ebooków. W chwili obecnej trwa walka o dominację na świecie pomiędzy kilkoma formatami ebooków. Niezwykle ważna rzeczą jest wyklarowanie się formatu wiodącego i jednocześnie bardzo funkcjonalnego dla urządzeń, a w efekcie dla użytkownika, a raczej czytelnika. Sądzę, że też jest to kwestia czasu.

    Czy Kolporter ma szanse powodzenia? Powiem krótko – tak. Za moim stwierdzeniem stoi jeden niepodważalny fakt. Kolporter jest prekursorem na naszym rynku, więc siłą rzeczy, jeśli umiejętnie poprowadzić strategię ekspansji, to może zdobyć silną dominującą pozycję, która nie tylko przyniesie znaczące wieloletnie dochody, ale stanie się również przyczynkiem do powstania silnej konkurencji, a ta może wyjść tylko na dobre nam klientom.

    Drugi podobnie “świeży” i niemniej ciekawy rynek to audiobooki. Dwa serwisy, dwie firmy wiodące nexto.pl i z o wiele skromniejszym stażem audioteka.pl. Dzisiaj chciałbym wspomnieć o tej drugiej, bardzo silnie wchodzącej na rynek audiobooków. Kilka dni temu w sieci pojawiła się informacja na temat współpracy Nokii i audioteki.pl w zakresie dystrybucji audiobooków. Intensywna kampania promocyjna rozpoczęła się wspólnym konkursem pod nazwą “Literatura w telefonie”. Działanie również prekursorskie ponieważ pierwszy raz Polsce tutaj cytuję notkę prasową “literatura trafia na stałe do telefonu komórkowego”. W najnowszych modelach Nokii (jak na razie wiemy o modelu biznesowym E52) pojawia się program “audioteka.pl audiobook player”, która pozwala na słuchanie audiobooków. Jak podkreślono, w przyszłości ma się pojawić opcja bezpośredniego zakupu i pobrania wybranych audiobooków na telefon. Współpraca podjęta przez obydwie firmy godna działań naszych zachodnich sąsiadów. Nokia promuję swoje telefony, a audioteka.pl uzyskuje platformę, osobliwy kanał dystrybucji swoich produktów. Więcej informacji można uzyskać z informacji prasowych, które “przedrukowuje” wiele dużych serwisów zajmujących się branżą. Nawiasem mówiąc, nie wiem jak owe duże portale chcą w przyszłości zarabiać, kiedy nie chce im się nawet dodać swojego autorskiego komentarza do przesłanych informacji. Ot, leniwe podanie informacji dalej i ewentualne „zarekwirowanie” przychodów z powyższego faktu. Ja natomiast chciałbym kilka słów dać a właściwie kilka pytań postawić od siebie. Po pierwsze nie oszukujmy się. Telefon jest telefonem, wszystko mające telefony istnieją tylko w reklamach. O co chodzi? Po pierwsze dopiero przy tak względnie dużej pojemności baterii, jaką prezentuje Nokia E52, można mówić o bezpiecznym słuchaniu audiobooków. Miałem w przeszłości „muzyczną Nokię” i wiem jak to wyglądało w praktyce. Do 3 godzin słuchania i… brak kontaktu ze światem. Noszenie ze sobą ładowarki trochę nieporęczne, zresztą nie wszędzie dostępny jest prąd. Oczywiście dokładnie nie wiadomo, jak wygląda sytuacja z reklamowanym modelem, ale z pewnością jest, będzie lepiej. Po drugie krytycznie podchodzę do przyszłości jaką jest bezpośrednie pobieranie audiobooków na komórkę. Tutaj kolejne dwa punkty wyodrębnię. Po pierwsze format pliku i jego wielkość. Po drugie kiepska infrastruktura zarówno jeśli chodzi o infrastrukturę i koszt bezprzewodowej transmisji danych oraz dostępność i powszechność darmowych hot spotów. Wyobrażacie sobie koszt (i czas) pobrania 500 Mb audiobooka? Dobrze powiedzmy, że będzie on “dostosowany” do telefonu komórkowego. To i tak mamy powiedzmy 200 Mb. Znacie dzisiejsze realia. Hot spotów szybkich i darmowych jak na lekarstwo. Skutek? Nie chcę być za bardzo sceptyczny, bo i naprawdę jestem pełen podziwu dla kroku, jaki uczyniła audioteka.pl, ale brak infrastruktury może być gwoździem do trumny całego projektu. Po pierwsze musi być unowocześniona technicznie i atrakcyjna cenowo infrastruktura. Po drugie telefon co najmniej z wi-fi musi być standardem. Wiadomo jaki wygląda rzeczywistość. Jak widzicie dużo wyliczeń, ale projekt godny obserwacji. Powiem wam szczerze, że audioteka.pl podobnie jak Kolporter ma szanse na sukces na naszym rynku właśnie za sprawa takich działań, a i przede wszystkim w chwili obecnej dzięki zawartości jaką ze sobą reprezentuje, ale o niej w przyszłym tygodniu opowiem trochę więcej.

    Aktualnie trwa konkurs przygotowany przez firmę Nokia i serwis audioteka.pl w którym można wygrać wspomnianą Nokię E52. Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest zakup dowolnego audiobooka i odpowiedź na konkursowe pytanie.

    I jeszcze jedno (a właściwie kilka) zdanie silnie nacechowane emocjami. Postanowiłem, że tym razem zamiast Nokii wypróbuje Samsunga. Metalowa solidna konstrukcja, „wnętrze” też bogate, cena bardzo, bardzo atrakcyjna. Efekt? Sześć miesięcy zwykłego użytkowania i… po solidnej konstrukcji. Wracam z ustami pełnymi przekleństw do Nokii. Owszem drogo, ale solidnie. Starajcie się omijać Samsungi :). Dobrej nocy.

    11 komentarzy  »

    1. sl3dziu pisze:

      W przypadku czytników ebooków przede wszystkim sprawa skupia się do ceny. Zarówno urządzenia, jak i książek. Te elektroniczne musiały by być znacząco tańsze, bo jeśli by nie odbiegały od siebie to osobiście wolał bym by taka drukowana stała u mnie na półeczce.

      Formaty ebooków? Szczerze miałbym je wszystkie w nosie gdyby czytnik miał wbudowaną obsługę PDF.

    2. Eruana pisze:

      Chyba jestem skostniałą tradycjonalistką, ale nie wyobrażam sobie czytania książek na jakimkolwiek czytniku; dotyk książki, okładki, zapach papieru i jego szelest to dla mnie równie ważne, jak fabuła…

    3. Krzysztof pisze:

      Sl3dziu,
      oczywistym jest, że kiedy te wszystkie czytniki wejdą na rynek, to cena spadnie, a w konsekwencji upowszechnią się. Sądzę, że to kwestia 2,3 lat.
      Z tymi formatami plików to jest trochę zawiła sprawa, ale mogę zapewnić, że PDF z uwagi na swoją “sztywność”, nie będzie raczej mieć szans zaistnienia w takich czytnikach.

      Eruana,
      wyjątkowo mocno przyprawiłaś się tym epitetem “skostniała” ;) Z całym szacunkiem Eruano, ale doskonale wiesz, że to i tak pójdzie swoją drogą. Myślę, że już dla twoich wnuków tradycyjna książka będzie czymś bardzo “kolekcjonerskim” i osobliwym. Zresztą jak weźmiesz w “łapki” taki czytnik, to sama się do niego przekonasz :)

    4. Eruana pisze:

      O ile będę miała te wnuki, a i wtedy po moim trupie!:D Wiem, zdaję sobie sprawę, że idzie to swoją drogą, ale ja wcale nie muszę iść tą samą:-P Jeszcze audiobooki rozumiem, sama słuchałam bajek z kaset w dzieciństwie, ale czytniki są dla mnie nie do pomyślenia, tak samo zresztą jak pisanie od razu na komputerze, ja muszę pisać piórem po papierze, inaczej zero weny.

    5. Krzysztof pisze:

      Eruano,
      skostniała to mało powiedziane ;) Żadnych tam trupów, po prostu będziesz musiała nauczyć wnuka korzystania z takiego czytnika (lub wnuk Ciebie) ;) Słuchasz audiobooków? Obserwuję na blogach, że dziewczyny za tą formą słowa nie przepadają. Trochę też będę w przyszłości o nich pisał.
      Wiesz co, z tym piórem to masz rację. Ja sam uwielbiam pisać, ale zawsze mam wymówkę w postaci CZASU. No właśnie czasami (sic!) jestem zły na siebie. Zawsze jak jest dużo błędów w tekście, to znaczy, że pisałem na komputerze (szybko się tworzy i jeszcze szybciej popełnia błędy ;) ). Pióro? Wstyd przyznać, ale używam sporadycznie. Listy i ewentualnie jakieś tam liryczne rzeczy :) Miło jest słyszeć, że ktoś jeszcze używa pióra.

      • Eruana pisze:

        Jeśli dobrze nagrany jest audiobook, słuchanie sprawia ogromną przyjemność, przypomina mi się wtedy dzieciństwo:-) Nie pierwszy, i pewnie nie ostatni raz, wyłamuję się ze stereotypu;-) Ostatnio, może wstyd się przyznać, ale słuchałam bajek czytanych przez Michała Żebrowskiego, uwielbiam jego głos… Na komputerze mogę pisać jedynie rzeczy zawodowe, swoje własne wyłącznie piórem, dopiero potem przepisuję, inaczej nie potrafię zebrać myśli.

        • Krzysztof pisze:

          Michał Żebrowski, nie no powiem Ci Eruana, że jako artysta-aktor to mi imponuje swoją postawą i wyborami. Nie kreuje się na medialnego aktora-showmana, bierze udział w ciekawych projektach, przedstawieniach. Chciałbym go kiedyś zobaczyć na żywo (tj. w teatrze). To ja rozumiem, że masz już za sobą “Małego księcia” w jego wykonaniu (+ dzieciaki) ?
          Ja tam strasznie lubię bajki, baśnie dla dzieci, szkoda tylko, że nie zawsze mam audytorium :) W tym, to z przyjemnością wyręczyłbym każdych rodziców :)

    6. sl3dziu pisze:

      @Krzysztof:
      PDF mimo kilku swoich wad ma nad tymi wszystkimi wymyślanymi teraz formatami przewagę – już jest bardzo popularny i wiele rzeczy można za jego pomocą robić. Dodatkowo jest otwarty, więc w jego opracowanie nie trzeba wkładać żadnych środków, jedynie w zaimplementowanie jego obsługi.

      BTW. Ja też nie potrafię pisać inaczej niż na papierze (no chyba że piszę technicznie). Może zbyt wysokiego poziomu moje notki nie mają, jednak takie nakreślone ołówkiem czy piórem wydają mi się lepsze jakościowo.

      • Krzysztof pisze:

        No tak, tylko sl3dziu zauważ, że każdy PDF należy optymalizować pod wybrane urządzenie i przeznaczenie, czyli np. na urządzenia mobilne, czytniki, komputery, plotery. Druga strona optymalizacja pod względem druku, przeglądania itp. Wiele “zachodu” z uwagi właśnie na tą “sztywność”.
        Widzę, że powoli przebija się format EPUB (zerknij na Wikipedię), który jest bardzo elastyczny, a i tak wiele obecnych czytników ma już wbudowaną obsługę PDF, również ją będzie miało eClicto.
        Kurcze, wszyscy nagle tacy tradycjonaliści z tym pisaniem, kto by pomyślał ;)

        • chiara76 pisze:

          hehe, ja już dawno mówię, że Nokii zdradzać nie można;)

          • Krzysztof pisze:

            Tak, przekonałem się i mocno mnie to finansowo uderzyło. Widzisz, wszystkie dziewuchy przerzucają się teraz na LG, bo takie ładne “lustereczka”. Błąd, błąd i jeszcze raz błąd. Póki co, to Nokia rządzi ;)

    RSS dla komentarzy do powyższego wpisu, TrackBack URI

    Zostaw komentarz

    Kilka słów odnośnie komentarzy i innych rzeczy dotyczących bloga, które mogą być dla Ciebie przydatne. Pamiętaj proszę w szczególności o podpunkcie trzecim.