• Twitter

    • Kategorie

    • Archiwum

    • Ekosystem

      Subskrypcja RSS Libria.pl na Facebooku Obserwuj na Twitterze

    • Oglądaj wideo Oglądaj zdjęcia Zupa literatu - literatura w szczególe

    “Ewangelia według Piłata” Eric E. Schmitt

    “Ewangelii literackich” powstało co najmniej kilkadziesiąt. Jedne kontrowersyjne, drugie mniej. Z całą pewnością ewangelię Schmitta można zaliczyć do tej drugiej grupy. Co bardziej obeznani czytelnicy w twórczości francuza zauważyli zapewne , że większą cześć swoich książek opiera o historie biblijne. “Ewangelia według Piłata” jest jedną z jego pierwszych tego rodzaju historii.

    Fabuła jest jak najbardziej oczywista, a mimo wszystko mam wielki problem z tą książką z uwagi na fakt, że jest podzielona na dwie części. W pierwszej śledzimy wydarzenia poprzez myśli i spostrzeżenia samego Jeszui, natomiast w drugiej patrzymy na całe to “zamieszanie” z perspektywy Piłata, który zdradza nam swoje przemyślenia i działania w listach pisanych do brata. Dlaczego mam problem? Nie jestem w stanie połączyć ze sobą tych dwóch części. Jedna i druga według mnie może (powinna) być oddzielną książką, a właściwie posunę się dalej i powiem, że pierwsza część jest dla mnie kompletnie nie zrozumiała i tak naprawdę nie powinna ujrzeć światła dziennego. Schmitt próbował przedstawić Jeszue jako najzwyklejszego człowieka, niestety nie uczynił tego dobrze. Nie potrafił nadać Jeszui realnego rysu psychologicznego, zdaje się on być człowiekiem strachliwym, zupełnie przypadkowym, kompletnie nie potrafiącym odnaleźć się w wydarzeniach, które wokół niego powstawały. Jedyne słowo najdobitniej mówiące o tak kiepskim sportretowaniu Jezusa to sztuczność. Dotyczy to i postaci i nielicznych dialogów. Chwilami ciężko było kontynuować czytanie, ale na szczęście druga część pojawia się na tyle szybko, ratując tym samym całą książkę.

    Spostrzeżenia, przemyślenia, interpretacje Poncjusza Piłata w wielu miejscach potrafią bardzo dobrze oddać relację panujące w ówczesnej Jerozolimie i okolicach. W rozmowach Piłata ze świadkami i uczniami cudów, czynów i śmierci Jueszui Schmiit bardzo dobrze oddał nie tylko zawarty w nich kontekst filozoficzny (religijny), ale także polityczno-społeczny. Racjonalne podejście Prefekta rzymskiego zderza się z tyglem wierzeń, podań, legend i magii całej społeczności nad którą kontrole przyszło mu sprawować. W toku wydarzeń owe racjonalne pełne chłodu, dystansu i logiki postrzeganie świata zderza się z czymś czego sam nie może pojąć, a więc wkrótce siłą rzeczy (natury?) w głowie Piłata pojawia się strach, złość i zagubienie, a na pograniczu tego wszystkiego Schmitt celnie rozprawia na temat esencji wiary i człowieczeństwa. Owszem i tym razem dało się odczuć brak prawdziwych portretów psychologicznych, a i również kompletnie brakowało opisów świata, przyrody, co rzutowało na całościowy klimat i postrzeganie całej historii, ale właśnie to ona dobrze (i jakby nie patrzeć w sposób relatywnie oryginalny) poprowadzona pozwoliła przykryć liczne “mankamenty” prozy Schmitta.

    Schmiit według mojej opinii za bardzo skupia się na możliwie jak najbardziej prostym wyłożeniu „swojej filozofii” kompletnie ignorując inne czynniki, które są niezbędne do zbudowania klimatu, a tym samym nadaniu swoim historiom realnego wydźwięku.

    We wcześniejszym wpisie wspomniałem, że powodem dla którego sięgnąłem po “Ewangelię…” było słuchowisko PR, zresztą bardzo udane. Dlaczego? Po pierwsze skupia się tylko i wyłącznie na listach Piłata, po drugie jest dobrze udźwiękowione, co tworzy klimat, którego brakuje w książce, a po trzecie i najważniejsze opiera się tylko na części tekstu, co jak wspomniałem niedawno, sprawia, że mamy do czynienia z krótszą formą w których Schmiit o wiele lepiej odnajduje się.

    Dla tych, którzy są niepewni co do książki, polecam najpierw posłuchać słuchowiska.

    ZOBACZ OKŁADKĘ

    autor: Eric Emmanuel Schmitt
    tytuł: Ewangelia według Piłata
    tytuł oryginału: L’Evangile selon Pilate
    język oryginału: francuski
    liczba stron: 242
    miejsce wydania: Warszawa
    rok wydania: 2009
    oprawa: miękka
    wymiary: 125 x 195 mm
    wydawca: Wydawnictwo Literackie
    ISBN: 978-83-08-04340-0
    seria: -

    Nie zdając sobie sprawy z tego, co czynię, rzuciłem się na kraty, chwyciłem go przez pręty i zacząłem nim potrząsać z całej siły.
    — Ale nie mnie, rozumiesz, nie mnie! Nie musisz mnie kochać! Nie musisz mi przebaczać! Nie chcę! Nie potrzebuję ciebie!
    — Nie bądź aż tak pyszny. Joszua ciebie kochał.
    Tego już było za wiele. Johanan był w więzieniu, ale mi zagrażał. To on był myśliwym, ja zaś zdobyczą. Wycofałem się w półmrok, aby osłonić się przed tą jego dobrocią niemożliwą do zniesienia.
    — Jesteście szaleńcami! Jesteście wszyscy szaleńcami! Kajfasz ma rację: trzeba wam zabronić myśleć, mówić! Trzeba was pozabijać, wszystkich!
    — Czy pragnąć miłości jest czymś nieprzyzwoitym?
    — Tak. Ja nie chcę twojej miłości. Wolę wybrać sobie tego, kto mnie pokocha. I kogo ja obdarzę miłością. Terytorium zastrzeżone.
    — Masz rację, Piłacie. Co by się z nami stało, gdybyśmy wszyscy się kochali? Pomyśl tylko, Piłacie, co by się z nami stało w świecie przepełnionym miłością? Co by się stało z Piłatem, prefektem Rzymu, który zawdzięcza swoje stanowisko podbojom, nienawiści i pogardzie dla innych? Co by się stało z Kajfaszem, wielkim kapłanem Świątyni, który obrzucając ciebie prezentami, kupił sobie tę funkcję, a swoja władzę oparł na strachu, jaki wokół rozsiewa? Czy w świecie, natchnionym miłością, istnieliby jeszcze Żydzi, Grecy Rzymianie? Czy ludzie dzieliliby się na możnych i słabych na bogatych i biednych, na wolnych i na niewolników? Masz rację, Piłacie, że aż tak się boisz, miłość oznaczałaby ruinę całego twojego świata. Dopiero wśród jego popiołów będziesz mógł ujrzeć Królestwo miłości.
    Czy wyznać ci prawdę, drogi bracie? Nie chcąc słuchać szaleńca, uciekłem.

    Zostaw komentarz

    Kilka słów odnośnie komentarzy i innych rzeczy dotyczących bloga, które mogą być dla Ciebie przydatne. Pamiętaj proszę w szczególności o podpunkcie trzecim.