• Twitter

    • Kategorie

    • Archiwum

    • Ekosystem

      Subskrypcja RSS Libria.pl na Facebooku Obserwuj na Twitterze

    • Oglądaj wideo Oglądaj zdjęcia Zupa literatu - literatura w szczególe

    “Chata” William P. Young

    Sześć milionów sprzedanych egzemplarzy, dobre opinie czytelników, a z drugiej strony porównanie do pisarstwa Coehlo i delikatnie mówiąc mało pochlebne recenzje krytyków literackich. Czy warto sięgnąć po “Chatę”?

    Odpowiedź nie jest prosta… w przeciwieństwie do historii zawartej w książce. Poznajemy Macka. Szczęśliwego męża i ojca z którym zapewne wielu z nas mogłoby się zidentyfikować. Nie, to nie była sielanka. Nie miał szczęśliwego dzieciństwa, ale wbrew cierpieniu jakiego zaznał od wiecznie pijanego ojca – a właściwie dzięki napotkanym na swojej drodze życiowej – udało mu się szczęśliwie ułożyć swoje bytowanie na ziemi. Jednak wszystko to trwało do czasu… Będąc na biwaku z rodziną, Mack w nagłych okolicznościach traci swoją najmłodsza córkę Missy. Jak się okazuję jedyny trop wskazuje na seryjnego mordercę i jednocześnie prowadzi do tytułowej chaty…

    Mocno się zastanawiałem jak należy odbierać przesłanie zawarte w książce. Na pewno nie jest to lektura dla każdego. Wiele osób podkreśla, że książka ta jest swoista modlitwą. W pewnym sensie przychylam się do tej tezy. Powiem nawet więcej, z perspektywy czasu cała historia Macka wydaję mi się, że ma w sobie ducha “kaznodziejskiego kazania” z dwoma charakterystycznymi cechami – lekkością i brakiem ideologicznego zacietrzewienia. Chociaż oczywiście dla wszystkich którym obca jest forma modlitwy (i szeroko pojęta duchowość) będzie to wyłącznie zbiór komunałów i czysta próba indoktrynacji myśli katolickiej. Dla pozostałych owa “modlitwa” będzie być może przyczynkiem do pogłębienia czy też “przypomnienia” sobie wielu aspektów wiary.

    W moim odczuciu zdecydowanie książkę można podzielić na trzy części. Ostatnią końcową część określę jak pretensjonalną i faktycznie w niektórych sformułowaniach posiada w sobie ducha maniery Coehlo. Co mi się podobało? Pomysłowość świata mającego miejsce w chacie i wyraźne zaakcentowanie w całej historii personalizmu w katolicyzmie oraz liberalizmu, który jest podstawą wiary chrześcijańskiej. W kontekście dzisiejszego prymatu krytyki kościoła instytucjonalnego należą się brawa dla autora za podkreślenie wspomnianych wartości liberalnych. Oczywiście nie zabrakło podczas lektury wielu odniesień filozoficznych, które to są podane w formie o niebo lepszej niż ma to miejsce w przypadku Erica E. Schmitta. Nie są one odkrywcze i może właśnie dlatego podchodzę do całej książki bardzo lekko. Z drugiej jednakże strony, która “modlitwa” jest odkrywcza? Sama jej “natura” ma za zadanie raczej pogłębiać wiarę i to chyba się udało, dlatego tez sądzę, że jest to dobra pozycja dla “wątpiących”, a przede wszystkim dla młodzieży…

    Dobry pomysł, nierówne wykonanie, ale mimo wszystko jestem ciekawy następnej książki Young’a.


    Chata – William P. Young [promo]

    ZOBACZ OKŁADKĘ

    autor: William P. Young
    tytuł: Chata
    tytuł oryginału: The Shack
    język oryginału: angielski
    liczba stron: 280
    miejsce wydania: Warszawa
    rok wydania: 2009
    oprawa: miękka
    wymiary: 125 x 195 mm
    wydawca: Wydawnictwo Nowa Proza
    ISBN: 978-83-7534-056-3
    seria: -

    - I na ile jesteś pewien swojej zdolności odróżniania, co jest dla ciebie naprawdę dobre, a co złe?
    - Szczerze mówiąc, ogarnia mnie uzasadniony gniew, gdy ktoś zagraża „dobru”, na które, moim zdaniem, zasługuję. Ale nie jestem pewien, czy mam jakieś logiczne podstawy do decydowania, co jest naprawdę dobre, a co złe. Mogę jedynie brać pod uwagę, jakie to ma dla mnie skutki. – Umilkł na chwilę, żeby złapać oddech. – Jak widać, zawsze do tej pory kierowałem się egocentryzmem i wyrachowaniem, co nie świadczy o mnie najlepiej. Rzeczy, które początkowo uważałem za dobre, okazywały się destrukcyjne, a inne, które uważałem za złe, okazały się…
    - Więc to ty decydujesz, co jest dobre, a co złe – przerwała mu Sarayu. — Stajesz się sędzią. I żeby jeszcze bardziej skomplikować sprawy, twoje oceny zmieniają się z czasem i zależnie od okoliczności. Co gorsza, takich jak ty są miliony. Więc kiedy twoje dobro i zło ścierają się z dobrem i złem sąsiada, dochodzi do zatargów, a nawet wojen.

    6 komentarzy  »

    1. germini pisze:

      Przyznaję, że mnie do tej książki nie ciągnie ani ciut-ciut ;) Już najmniejsze oznaki “ducha maniery Coelho”, jak to nazwałeś, przyprawiają mnie o dreszcze.
      Pozdrawiam :)

    2. Krzysztof pisze:

      Cóż, tak jak napisałem, pomysł nie najgorszy, ale z wykonaniem to już gorzej… czy będzie to “Amerykański Coehlo” zależy od następnej książki Younga, a powiem Ci szczerze, że są duże szanse po tych 6 milionach… pociesze Cię, że następne pozycje książkowe, które się pojawią to istne perełki ;)
      Dobrej Nocy

    3. ester pisze:

      Naczytałam się recenzji i w końcu się zdecydowałam. Raz kozie śmierć – pomyślałam i za chwilę już siedziała z książeczką na kolanach. Chata to coś zupełnie wyjątkowego i zachwycającego. Cieszę się, że mogłam ją przeczytać. Polecam:)

    4. Krzysztof pisze:

      Jak widać, do czytelniczek Young o wiele lepiej przemawia… Wśród moich znajomych też występuję takie zjawisko, bardziej przychylne ku “Chacie” są dziewczyny.

    5. Chyba i ja muszę sięgnąć po tę książkę. Stoi na półce, a jakoś czytał wszystko wokoło tylko nie “Chatę”;)))

    RSS dla komentarzy do powyższego wpisu, TrackBack URI

    Zostaw komentarz

    Kilka słów odnośnie komentarzy i innych rzeczy dotyczących bloga, które mogą być dla Ciebie przydatne. Pamiętaj proszę w szczególności o podpunkcie trzecim.