
Moje świętowanie jak zwykle zakończy się na kilkunastominutowym czytaniu, a szkoda bo naprawdę z roku na rok pojawia się coraz więcej ciekawych imprez. Niestety, ale praca. EMPiK dzisiaj przeżywa oblężenie. Tysiące rąk, długie kolejki. Zresztą sam osobiście nie omieszkałem skorzystać. Jak tak na spokojnie patrzyłem na to wszystko, to faktycznie nie chciało mi się wierzyć. Dlaczego? Sumarycznie przy “promocji” jedna książka wychodziła o 10 zł taniej. Pytanie (retoryczne) ile było w tym udziału magii, ile marketingu, a ile czystej ekonomii? Smutne, a zarazem znamienne, że dopiero po “promocji” i obniżce cen, część osób przypomina sobie o książce. EMPiK finansowo dzisiaj wygrał (10 minut w kolejce do kasy), a dla wydawnictw jest to dobra lekcja, jak powinna wyglądać polityka cenowa.
Co jeszcze? Z bardziej ambitnych działań to wypożyczyłem “Don Kiszota”. To na pewno pozytywny aspekt dzisiejszego dnia. W zamian za różę książka? Cóż bardzo to romantyczne, a realne tylko w kręgach konserwatywnych bibliofilii.
W mediach praktycznie znikome newsy o dzisiejszym “jubilacie”. Na ustach “zwykłych” ludzi tym bardziej.
Tak, książka na przełomie lat zmienia się w zastraszającym tempie, oczywiście na dobre i tak spoglądając na te setki metrów regałów trafiła do mnie ta banalna myśl, że żaden internet, ebook czy różne inne super-hiper technologie nie będą w stanie zastąpić książki. To jest jednak coś więcej niż papier… Także jeszcze przed nam setki takich dni i coraz piękniejszych wrażeń…
Wiem, nie byłem kreatywny, jestem monotematyczny i konserwatywny. “Dziecię boże”, “Obcy” Castle’a i bestsellerowa ;) “Chata”. Swoja drogą Wydawnictwu Literackiemu trzeba złożyć słowa uznania. Wydają niesamowicie piękne książki pod względem edytorskim (kapitalne okładki !) i czasami naprawdę wiem za co wydaję tyle pieniędzy. Zresztą w tym cały urok, że w ich przypadku cena jest adekwatna do wartości książki.
Najlepszego książko ! ;)
PS Miało być “obficie” na święta, ale nie mogę zmusić się do naskrobania kilku słów, a kilka książek już za mną… Cały czas ambitnie planuję majowy weekend, ale praca nie daje za wygraną.

“To jest jednak coś więcej niż papier…”
Może i owszem, jednak właśnie w papierze – jego zapachu i dotyku cały urok książki ;)
Tak. W dużej mierze mój entuzjazm jest bardziej spowodowany “Firminem” niż Dniem Książki, ale o tym (o nim) z pewnością wkrótce kilka zdań napiszę… ;)