• Twitter

    • Kategorie

    • Archiwum

    • Ekosystem

      Subskrypcja RSS Libria.pl na Facebooku Obserwuj na Twitterze

    • Oglądaj wideo Oglądaj zdjęcia Zupa literatu - literatura w szczególe

    Colas nieprzyzwoity

    Tak wypadałoby rzec po tej jakże nieprzyzwoitej lekturze, ale jakby się tak rozejrzeć dookoła to sprawa nie jest już taka oczywista. Może jednak króciutko od początku (do końca zresztą też)…

    Skromna książeczka ze skromną klasyczną okładką. Co ciekawe jak to bywa z zapomnianymi noblistami, hasła w stylu “x nagroda x roku” nie ujrzymy. Dopiero na odwrocie niewielki opis zdradza pokrótce fakt, że autor jest laureatem tejże “sławetnej” nagrody.

    Odpowiedz na pytanie kim jest Colas Breugnon jest równoznaczna z nakreśleniem całej historii, którą przyjdzie nam przebyć. Wiem, że może to się wydawać trochę dziwaczne, bo cóż tu można wymyślić mając za kompana starszego pana uwielbiającego jedzenie, wino, kobiety, nader ceniącego rodzinę, naturę i swoją ojczyznę? A jednak…

    Za historie, opowiastki Colasa, okraszone niesamowitą fantazją w iście gawędziarskim stylu, doprawdy należą się brawa autorowi. Romain Rolland ze zwykłego, wręcz w dzisiejszych czasach “nudnego” życia, zrobił niesamowitą przygodę. Ilość humoru, uśmiechu, ironii przyprawiona wyśmienitą kuchnią, winem, “bioderkami” może niekiedy czytelnika zapędzić w zdumienie. Nawet przykre momenty w życiu naszego “starego” bohatera, takie jak śmierć żony, strata majątku, wszelkie upadki i wszelkiej maści wojny, są okazją do uśmiechu i spojrzenia na wszystko z właściwym sobie dystansem. Uwierzcie mi, tego nie brakuje. Cały czas miałem wrażenie, że mam raczej do czynienia z nieokiełznanym młodzieńcem aniżeli z głową rodu.

    Właśnie te kpinki i żarciki, przy których nie myśli się o niczym, tylko o wesołości, to rzecz najlepsza. Niedobrze być zawsze przemyślnym i praktycznym.

    Takich smaczków i oczywistości Colas będzie nam stale tłukł do głowy. Powiem szczerze, że mam za złe. Cóż on zrobił najlepszego! I otóż optymizm, wesołość zaprezentował w sposób bardzo infantylny i niepraktyczny. I jak to możliwe, żeby taki starzec zachowywał się w tak nie należyty sposób? Śmiać się ze wszystkiego? Coś nieprawdopodobnego…

    No właśnie, zrobić z optymizmu sztukę życia i to na dodatek życia nad wyraz zwyczajnego, ale także nad wyraz udanego. Ot, to jest właśnie sztuka życia, rzekłby zapewne Colas. Zresztą on i tak zawsze za dużo papla a i pewnie rzekłby również na me słowa “głupości” i zawołał “jedzenia i picia przynieście”. Nic tylko siąść i napić się z nim, czego również Wam życzę.

    ZOBACZ OKŁADKĘ

    autor: Romain Rolland
    tytuł: Colas Breugnon
    tytuł oryginału: Colas Breugnon
    język oryginału: francuski
    liczba stron: 212
    miejsce wydania: Warszawa
    rok wydania: 2007
    oprawa: miękka
    wymiary: 145 x 205 mm
    wydawca: Prószyński i S-ka, Wydawnictwo
    ISBN: 978-83-7255-667-7
    seria: Klasyka Powieści

    Przyglądałem się więc sobie uważnie. Od czasu do czasu wydawałem nieludzki ryk, w który usiłowałem zamknąć rezultat obserwacji. Noc mi się strasznie dłużyła, zapaliłem tedy świecę, wsadziwszy ją w szyjkę flaszki. Pachniała sokiem porzeczkowym, ale nie było go już wcale. „I mnie już jutro nie będzie – pomyślałem – lecz jakiż pozostawię zapach?”.
    Wijąc się po sienniku, usiłowałem czytać. Sentencje bohaterów rzymskich nie wywarły na mnie żadnego wrażenia. – Pal diabli tych trutniów! – zawołałem. – Wszakże wszystkie drogi prowadzą do rzeźni… powiedział pewien sędziwy wół. Nienawidzę głupiej pychy. Mam prawo użalić się z głębi serca, gdy trapi mnie kolka. Tak, ale w chwilach przerwy chcę się pośmiać!

    Zostaw komentarz

    Kilka słów odnośnie komentarzy i innych rzeczy dotyczących bloga, które mogą być dla Ciebie przydatne. Pamiętaj proszę w szczególności o podpunkcie trzecim.