Jak zauważyłem od pewnego czasu krąży w sieci zwiastun filmu opartego na książce “Weronika postanawia umrzeć”. Paulo Coelho w niektórych budzi zachwyt (i zdaję mi się, że jest to bardziej żeńska część czytelniczek), a w innych uśmiech irytacji i gromy krytyki. “Weronika…” była moją pierwszą książką, którą przeczytałem i to właśnie ona sprawiła, że przeczytałem następne pozycję Brazylijczyka. Jak się okazało według mnie jest najlepszą książką Coelho. Na pewno jest trochę inna niż pozostałe powieści i może właśnie to sprawiło, że jest to moja jedyna pozycja, którą posiadam w domowej biblioteczce.
Film? Cóż zwiastun zachęcający, chociaż zdaję sobie sprawę, że taka jest właśnie rola zwiastunów. Co do odtwórczyni głównej roli, wbrew powszechnej krytyce internautów, nie skreślałbym jej na starcie. Jestem ciekawy, czy film zasłuży na miano dobrej ekranizacji, czy też będziemy mieć do czynienia z kolejnym przeciętniakiem “made in Hollywood”.
Jeśli chodzi o “Bridę” i “Czarownicę…” to być może potrzebuję trochę czasu. Powiem szczerze, że wiązałem nadzieję z “11-stką” i może przez nią trudno mi sięgnąć po najaktualniejsze pozycje Brazylijczyka. Oby faktycznie czas był dla mnie łaskawy, a może film mnie zmotywuje? ;)

Oj – to u mnie było odwrotnie. Lubiłam czytać Coelho, ale po Weronice odrzuciłam w kąt:) Mojemu mężowi natomiast bardzo spodobał się pielgrzym. Od czasu do czasu przebąkiwał nawet o taaakiej pielgrzymce w samotności- ale mu chyba minęło:)))
Ja się czaję na japońską wersję “Weroniki…”, ale to bardziej z ciekawości, bo Coelho mnie raczej, delikatnie mówiąc, nie kręci ;)
Pozdrawiam :)
Ja też za nim nie szaleję, ale film chciałbym zobaczyć… Poczekamy, zobaczymy :)