• Twitter

    • Kategorie

    • Archiwum

    • Ekosystem

      Subskrypcja RSS Libria.pl na Facebooku Obserwuj na Twitterze

    • Oglądaj wideo Oglądaj zdjęcia Zupa literatu - literatura w szczególe

    “Trzech panów w łódce nie licząc psa”

    W przerażającej części blogosfery wyjątkowo obficie pojawia się słowo sesja. Cóż, wiadomo luty. Nie inaczej jest w moim przypadku, dlatego też obok mniejszej ilości stron, zwracam uwagę na ich lekkość. W ten oto sposób mój wzrok skierował się na niewielką książeczkę o znamiennym tytule “Trzech panów w łódce nie licząc psa”. Bez kłopotu można stwierdzić, że jest on “naszpikowany” iście angielskim humorem, którego delikatnie mówiąc w tak “trudnym” czasie nie sposób sobie odmówić.

    OPIS WYDAWCY:

    W zamyśle autora książka miała być poważnym przewodnikiem turystycznym po Tamizie, zawierającym opisy położonych nad brzegami rzeki zabytków, ale górę wzięło ironiczne poczucie humoru Jerome’a. Komiczne zdarzenia, opowiastki i anegdotki umilające trzem panom wyprawę, przyprawione specyficznym angielskim humorem, bawią od stu lat czytelników w różnym wieku na na całym świecie.

    Oczywiście należałoby się podpisać pod powyższymi słowami, może za wyjątkiem ostatnich kilku. Fakt, mamy tu do czynienia z angielskim humorem i właśnie dlatego nie każdemu mogą przypaść do gustu specyficzne pełne ironii a czasami sarkazmu historie. Opisy krajobrazów, odwołań do historii jest naprawdę niewiele. Właściwie zgodnie ze specyfiką cały czas narrator, który kryję się pod postacią samego autora, nawiązuję a raczej ośmiesza liczne zachowania zarówno swoich towarzyszy jak poszczególnych bohaterów licznych dygresji, czasami bardzo luźno związanych z podróżą po rzece.

    Wszyscy, którzy kochają ten typ humoru znajdą w tej książce mnóstwo pozytywnych emocji, nie raz z pewnością na ich twarzach, podobnie jak na mojej, pojawi się uśmiech. Pozostali najzwyczajniej w świecie, będą po prostu znudzeni cała historią, bo jak to często bywa w życiu “poplątanie z pomieszaniem” grają pierwsze skrzypce :)

    Swoją drogą jak widać na przykładzie tego ponad wiekowego dzieła, “angielskie patrzenie” to nie jest sprawa kilkunastu lat, cały humor ewoluował, ewoluuje na przestrzeni wieków, czyli grupa komików (skądinąd bardzo poważnych panów) występujących pod nazwą “Latającego cyrku…” nie była pierwsza i z pewnością nie będzie ostatnia.

    Gorąco polecam. Naprawdę świetnie spędzona godzina w gronie dżentelmenów.

    ZOBACZ OKŁADKĘ
    autor: Jerome Klapka Jerome
    tytuł: Trzech panów w łódce nie licząc psa
    tytuł oryginału: Three Men in Boat, to Say Nothing of the Dog
    język oryginału: angielski
    liczba stron: 244
    miejsce wydania: Poznań [wydanie I]
    rok wydania: 2007
    oprawa: miękka
    wymiary: 125 x 195 mm
    wydawca: Vesper, Wydawnictwo
    ISBN: 978-83-60159-51-4
    seria: Arcydzieła Literatury Światowej

    On i jego trzej towarzysze płynęli kiedyś bardzo obciążoną łodzią z Maidenhead. Nieco powyżej śluzy w Cookhain zobaczyli młodzieńca z dziewczyną, wędrujących wzdłuż brzegu i bez reszty pochłoniętych najwyraźniej bardzo interesującą rozmową. Między sobą nieśli osękę z doczepioną liną, która wlokła się za nimi jednym końcem zanurzona w wodzie. W zasięgu wzroku nie było żadnej łódki. Zapewne kiedyś znajdowała się na rzeczonym końcu liny, ale jaki ponury los ją spotkał, nie wiadomo. Jedno było jasne: cokolwiek się stało, w żaden sposób nie zakłóciło spokoju dwojga młodych.
    Mieli osękę, mieli linę i szli przed siebie w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.
    George już miał zawołać i obudzić tę parkę, kiedy naraz wpadł na genialny pomysł. Chwyciwszy bosak, zahaczył nim linę, a następnie zawiązał na niej pętle i zarzucił na maszt. Potem wszyscy czterej odłożyli wiosła, zasiedli wygodnie na rufie i zapalili fajki.
    Tym sposobem dwoje młodych ludzi zaholowało czterech zwalistych chłopów i wyładowaną po brzegi łajbę aż do Marlow.
    George przyznał, że w życiu nie widział tyle przemożnego smutku w jednym spojrzeniu jak wówczas, kiedy na wysokości śluzy młodzi spostrzegli, że przez ostatnie dwie mile holowali niewłaściwą łódź. I dodał, że gdyby nie kojący wpływ słodkiego dziewczęcia u boku, młodzieniec zapewne dałby upust swemu zdumieniu w nieco bardziej dosadny sposób.

    Zostaw komentarz

    Kilka słów odnośnie komentarzy i innych rzeczy dotyczących bloga, które mogą być dla Ciebie przydatne. Pamiętaj proszę w szczególności o podpunkcie trzecim.